Kolejne pytania prejudycjalne w sprawach dotyczących WIBOR trafiły do TSUE

Do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) skierowano dwa nowe pytania prejudycjalne dotyczące stosowania wskaźników referencyjnych WIBOR i LIBOR w umowach kredytowych. Kluczową kwestią, którą pragnie wyjaśnić Sąd Okręgowy w Warszawie, jest to, czy banki miały obowiązek precyzyjnie informować kredytobiorców o sposobie ustalania wskaźnika WIBOR – w szczególności, że był on tworzony przez branżowe stowarzyszenie, a nie przez niezależny organ publiczny, oraz że nie opierał się na rzeczywistych transakcjach rynkowych.

Pytanie dotyczy kredytów hipotecznych udzielanych przed 2017 r., czyli przed wejściem w życie unijnego rozporządzenia BMR (Benchmark Regulation), które uregulowało sposób tworzenia i nadzorowania wskaźników referencyjnych. Do 2017 r. administratorem WIBOR-u była organizacja ACI Polska, a nie – jak obecnie – spółka GPW Benchmark S.A., wpisana na unijną listę zatwierdzonych administratorów.

Sprawa łączy „wiborowiczów” i „frankowiczów”

Sędzia Michał Maj z XXVIII Wydziału Cywilnego (tzw. wydziału frankowego) Sądu Okręgowego w Warszawie zdecydował się zadać TSUE pytanie prejudycjalne w sprawie o sygnaturze XXVIII C 22943/22. W Trybunale sprawa otrzymała oznaczenie C-630/25. Co ciekawe, dotyczy ona zarówno kredytów złotowych opartych o WIBOR, jak i kredytów frankowych indeksowanych LIBOR-em.

Powodem tego jest fakt, że w analizowanej sprawie kredyt pierwotnie udzielony w złotówkach został następnie przewalutowany na franki szwajcarskie. Umowa z 2007 r. opiewała na kwotę blisko 400 tys. złotych, przeznaczoną na zakup domu jednorodzinnego. Po pewnym czasie strony podpisały aneks, w którym zmieniono walutę kredytu oraz wskaźnik referencyjny – z WIBOR 3M na LIBOR 3M. Kredytobiorcy domagają się obecnie stwierdzenia nieważności zarówno pierwotnej umowy, jak i aneksu, a także zwrotu wszystkich dokonanych na rzecz banku wpłat.

W uzasadnieniu swojego postanowienia sędzia Maj wskazuje, że zarówno LIBOR, jak i WIBOR były ustalane na podstawie kwotowań składanych przez banki, a zasady ich obliczania nie wynikały z żadnych powszechnie obowiązujących przepisów prawa. Innymi słowy – były to mechanizmy oparte na tzw. samoregulacji branżowej.

Kluczowe pytanie: jakie obowiązki informacyjne miały banki?

Pakiet pytań prejudycjalnych, które trafiły do TSUE, koncentruje się na kwestii obowiązków informacyjnych banków wobec konsumentów w okresie sprzed wejścia w życie rozporządzenia BMR. Chodzi o ustalenie, czy banki, oferując kredyty oparte na wskaźnikach takich jak WIBOR, powinny były szczegółowo informować klientów o tym, w jaki sposób wskaźnik ten był ustalany, jakie ryzyka wiązały się z jego stosowaniem oraz że nie odzwierciedlał on rzeczywistych transakcji międzybankowych.

Dla porównania – w toczącej się już przed Trybunałem sprawie C-471/24, dotyczącej kredytu zawartego po wejściu w życie regulacji BMR, 11 września br. została wydana opinia rzecznika generalnego. Obecne pytania warszawskiego sądu dotyczą natomiast wcześniejszego okresu, gdy WIBOR podlegał praktyce tzw. samoregulacji, a jego nadzór nie był jeszcze objęty unijnymi wymogami.

Znaczenie dla rynku i kredytobiorców

Odpowiedź TSUE na pytania sądu może mieć istotne znaczenie dla tysięcy kredytobiorców posiadających kredyty z oprocentowaniem opartym o WIBOR, zwłaszcza zawartych przed 2017 r. Jeżeli Trybunał uzna, że brak szczegółowej informacji o sposobie ustalania wskaźnika naruszał prawo konsumenckie UE, może to otworzyć drogę do kwestionowania ważności wielu umów kredytowych – podobnie jak w przypadku tzw. „kredytów frankowych”.